• facebook
  • instagram
  • twitter
  • youtube
  • rss
Akademia Astrofotografii – cz. 2 – najprościej jak się da, zdjęcia z nieruchomego statywu

Akademia Astrofotografii – cz. 2 – najprościej jak się da, zdjęcia z nieruchomego statywu

Po lipcu i sierpniu a więc miesiące w których statystyczny Kowalski częściej niż zwykle spogląda w nocne niebo nadszedł wrzesień który to ze względu na długie już noce o przyjaznych jeszcze temperaturach jest chyba jednym z najlepszych miesięcy na zabawy w astrofoto. Noce są już na tyle długie, że można wykonać sensowną sesję astrofoto (sensowną na początku zabawy w to hobby)  a jednocześnie wrócić jeszcze do domu i się wyspać :) Może to dobry moment żeby zająć się mówiąc w potocznym słowniku astrofotografa  “wirówkami”?  Jest to najprostszy sposób na rejestrację otaczającego nasz Wszechświata a tym samym pierwszy krok w astrofotografię. Dodatkowo nie potrzebujemy do wykonanie takich zdjęć żadnych skomplikowanych i drogich akcesoriów.

W normalnej astrofotografii potrzebujemy odpowiedniego zmotoryzowanego montażu, który będzie prowadził aparat z obiektywem za przesuwającymi się gwiazdkami. W przypadku “wirówek” to poruszające się gwiazdki kreślą linie i łuki na naszym zdjęciu. Żeby nie było wątpliwości – winę za to “zjawisko” ponosi ruch wirowy naszej planety. Tym samym jak się domyślacie w czasie nocy nie uzyskamy pełnego okręgu ale tylko jego wycinek (pełny okrąg gwiazdki nakreśliły by w czasie 24 godzin).

Potrzebować do tego będziemy:

  1. Aparat który może wykonywać ekspozycje w zakresie 15~60 sekund.
  2. Statyw na którym zamocujemy aparat.
  3. Bardzo pomocny będzie wężyk z tzw. interwałem – czyli taki który będzie sterował wyzwalaniem migawki w aparacie przez określony czas i z określonymi odstępami.
  4. Odpowiednie oprogramowanie do złożenia całości – jak na przykład darmowe Startrails.

W czasach analogowych, sprawa była prosta: stawiało się aparat, ustawiało ostrość i otwierało migawkę na odpowiednio długi czas. Teraz sprawa jest nieco bardziej zawiła i uzależniona od klasy sprzętu jaki posiadamy. Jeżeli planujemy wykonać proste “wirówki” gdzie na zdjęciach łuki mają kilka~kilkanaście stopni a nasz aparat to nowoczesna lustrzanka, możemy to zrobić w identyczny sposób, jak “w czasach analogowych”. Dodatkowo jeżeli zastosujemy dłuższą ogniskową i naświetlać będziemy w okolicach “równika niebieskiego” po południowej stronie nieba linie nakreślone na nieboskłonie będą dłuższe (niż w okolicy bieguna niebieskiego).

Startrails 25 IX 2011

Jeżeli chcemy naświetlać dłuższa część nocy, a nasz aparat nie jest super-hiper nieszumiącą lustrzanką mam dla Was dobre wieści. Zamiast jednej lub kilku długich ekspozycji wykonujemy całą serię krótkich ekspozycji jedna po drugiej a z tych wskazany wyżej program złoży ujęcie finalne dające efekt pojedynczej długiej fotografii. Zaletą tej metody jest to, że w czasie “składania” program uśrednia wszystkie zdjęcia a tym samym finalne ujęcie jest znacznie mniej zaszumione od pojedynczej klatki. Do wykonanie nie potrzebujemy nawet ekstremalnie wysokiego Iso. Nawet mały kompakt przy Iso w zakresie 200~400 umożliwi nam wykonanie ciekawego ujęcia. Jednak im wyższa zastosowana czułość i jaśniejszy obiektyw tym większa ilość gwiazd w pojedynczej ekspozycji a tym samym gęstość kresek w naszej “wirówce”.

Startrails 30 IX 2011

Kilka dodatkowych istotnych kwestii. Wężyk spustowy z interwałem, laptop lub inne urządzenie które umożliwi nam sterowanie naszym aparatem jest będzie najlepszą akcesorią dla osoby zainteresowanej wykonywaniem takich ujęć. Ja używam Canon-owego TC-80N3. Daje mi on możliwość ustawienia czasu naświetlania – przerw pomiędzy ekspozycjami (zazwyczaj robię 5 sekund) i ilości ekspozycji które aparat ma wykonać (można ustawić na “nieskończoność”). Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie robienia takich zdjęć bez czegoś takiego.

Dodatkowo należy zawsze naładować baterię w aparacie a najlepiej zabrać kilka kompletów.

Po pierwszej testowej ekspozycji, jeżeli wszystko jest jak należy odpalamy całą sekwencję sprawdzając co kilka – kilkanaście minut czy nie skończyły się baterię a w czasie przerw (tylko i wyłącznie wtedy) czy nie zaparował nam obiektyw. W tym czasie nie przerywamy sesji i nie oglądamy zdjęć bo ślady gwiazd będą “dziurawe” :) Niestety tutaj dochodzimy do kolejnego “problemu” – zaparowana optyka. W czasie nocy kiedy temperatura otoczenia spada, wilgoć kondensuje się na optyce i aparacie i jeżeli tak się stanie, nie pomoże nawet częste przecieranie obiektywu. Ja używam dość zaawansowanego systemu do bardzo delikatnego podgrzewania optyki (jeden stopień powyżej punktu rosy) firmy Kendrick. Sprawny elektronik wykona mniej prostą grzałkę samemu, warto też poszukać w sklepach z akcesoriami astronomicznymi gotowych rozwiązań (na przykład tutaj).

W czasie wykonywanie zdjęć uważanie chodzimy wokół statywu. Najmniejsze kopnięcie lub przesunięcie praktycznie uniemożliwi złożenie takiej sekwencji.


Pamiętajcie żeby zdjęcia w miarę możliwości wykonywać w trybie RAW (NEF itp.) Piszę o tym niemal za każdym razem co oznacza, że będę musiał napisać dłuższy tekst w tym temacie. Program Startrails przyjmuje pliki jpg, BMP, Tiff, ale polecam używać jednak lżejszych plików jpg. Nasze RAWy więc będziemy musieli przed złożeniem skonwertować zwracając szczególną uwagę aby nie wyciągać materiału zbyt mocno. Ja obrabiam tak, aby gwiazdki miały kolor a więc bardzo delikatnie.

Opis oprogramowania znajdziecie w kolejnej części TUTAJ

Powodzenia!

%d bloggers like this: