Coraz głośniej w mediach o rozmaitych zjawiskach astronomicznych, więc nie widzę sensu tłumaczyć, jak znaleźć radiant i tym podobne szczegóły. Jeśli u Was będzie pogoda, polecam zaopatrzyć się w leżak, poduszkę, relaksującą muzykę i – dla chętnych – jakiś odprężający napój . Najpiękniejsze w tym zjawisku jest to, że wystarczy bezchmurne niebo i wspomniany wcześniej leżak. Warto wybrać się poza miasto – im dalej od silnego zaświetlenia, tym więcej zobaczycie. Perseidy są dość szybkie, a większość z nich niezbyt jasna, więc z centrum miasta zobaczycie tylko niewielką część tego spektaklu.
Obserwowanie to czysta magia, ale ja wciąż mam nieodpartą ochotę fotografować wszelkie zjawiska astronomiczne. Przyznam, że w poprzednich latach podejmowałem różne próby uchwycenia maksimum Perseidów, lecz dopiero ostatnie kilka nocy i liczne eksperymenty pozwoliły mi wypracować ustawienia, które faktycznie dają efekty..
Do fotografowania przydadzą się: jasna optyka i aparat DSLR umożliwiający stosowanie wysokiego ISO albo nawet najprostszy kompakt – w połączeniu z odrobiną szczęścia. Oczywiście najlepsze rezultaty da dobry DSLR z jasnym obiektywem, ale to, co uda się uchwycić, i tak w dużej mierze zależy od jasności meteorów oraz od tego, czy aparat jest skierowany we właściwą część nieba.
Zasada pierwsza: nie zrażajcie się
Jeśli nie macie naprawdę szerokokątnego obiektywu, nie kierujcie aparatu prosto w radiant (czyli wirtualny punkt na niebie, z którego „wylatują” meteory). Lepiej ustawić kadr kawałek obok – tam zazwyczaj spadające gwiazdy są najbardziej efektowne.
Zasada druga: nie przestawiajcie aparatu po każdym zauważonym zjawisku. Najpiękniejsze meteory spadają zwykle tam, gdzie akurat aparatu nie ma skierowanego
Optymalnie jest mieć montaż z napędem, ale nie jest to konieczne. Czas naświetlania powyżej 1 minuty i tak nie jest wskazany, więc wystarczy statyw i cierpliwe czekanie. Tym razem – wbrew moim zwyczajowym poradom – otwieramy przysłonę maksymalnie (najniższa możliwa wartość). ISO ustawiamy wysoko, ale nie na maksimum, by odróżnić gwiazdy od szumu.
Co z optyką? Są dwie szkoły.
-
Szerokokątny obiektyw pozwala uchwycić większy fragment nieba, zwiększając szanse na złapanie meteoru. Trzeba jednak pamiętać, że nawet spektakularne zjawiska będą wyglądały na zdjęciu dość małe (chyba że trafimy na bolid).
-
Obiektyw standardowy (dla pełnej klatki) lub 35 mm (dla APS-C) zarejestruje większe meteory, ale znacznie zmniejsza szanse na ich uchwycenie.
Moim zdaniem optymalny wybór to obiektyw 17–18 mm dla matryc APS-C lub 24–35 mm dla pełnej klatki.
Niezbędny będzie programowalny wężyk, Magic Lantern lub możliwość sterowania interwałami z poziomu komputera.
A potem? Czekamy, liczymy spadające gwiazdy i – mam nadzieję – odhaczamy kolejne punkty z listy życzeń, którą przygotujecie
Przykładowe czasy ekspozycji: w tym roku dodatkowym utrudnieniem będzie Księżyc kilka dni po pełni. To wymusi skrócenie czasów naświetlania i zastosowanie niższego ISO. Parametry najlepiej dobrać eksperymentalnie, ale przy przysłonie f/2.8 i ISO około 400 czasy w granicach 10–15 sekund powinny dać dobre efekty.
Powodzenia!